Archiwum: luty, 2006

Jedyna — luty 27, 2006, 22:58

Pralki jest ten świat…

Sobota
Generał był tak łaskawy, że zabrał mnie na spacer. Chodziłam po wodzie za namową Generała. Myślałam, że się zsikam ze strachu.
Ale wzięłam się w garść i nie popuściłam. Enter robił mi zdjęcia i co jakiś czas mówił:

Jedyna, Ty nawet dobrze wyglądasz w świetle dziennym.
Kochany - a daj mi porobić zjecia?
A myłaś ręce?
Tak.

Robiłam zdjecia, karmiłam małe […]

Jedyna — luty 23, 2006, 10:40

Podróż

Wczoraj biegałam po Warszawie. Załatwiłam wszystkie sprawy i marzyłam o jednym - tylko o jednym małym kebabie. Marzenie zostało spełnione, Generał zmiłował się i zaspokoił mój mały brzuszek. Jakby wiedział, że będę musiała walczyć o miejsce w pociągu. Przed przyjazdem tej dziwnej maszyny sunącej po torach ludzie stoją przy samej krawędzi peronu, a potem pchają […]

Jedyna — luty 20, 2006, 12:57

Nic nie może przecież wiecznie trwać…

Nie zawsze obietnice kończą się spelnieniem.
Czerwona strzała wyjechała na dwa dni w celach rozywkowych - slysząc to w mojej głowie zaczaił się dziwny pomysł spędzenia tych dwóch dni.
Moja głowa jednak nie jest doskonała. Pomysł rozwalił się i utknał gdzieś w moim magicznym mózgu. Pierwszego dnia była impreza,  zakończyla się o czwartej rano.  Drugiego dnia była […]

Jedyna — luty 15, 2006, 15:46

Tynki

Jeśli chcesz dostawać kwiaty - zacznij je dawać. Tak sobie wymyśliłam i korzystając z wczorajszego obleśnego święta kupiłam Generałowi kwiaty.
Stałam w kwiaciarni i przeliczałam drobne i postanowiłam wyjść z tego przybytku, żeby kupić czosnek.
Pomyślałam, że zmuszę go do zjedzenia czosnku i pocałuję go w dowód miłości. A przy okazji wydałabym tylko zlotówkę.
Wychodzę z kwiaciarni, a […]

Jedyna — luty 6, 2006, 23:37

Bania u programisty do rana…

W sobotkę była impreza. Na początku zapowiadała się na kameralną. Zażywaliśmy napoju Bogów, zrobiłam leczo. Nagle tańczyliśmy na czym się dało - na szafkach, parapecie, ławie. Czerwona strzała napiła się trochę i wylądowała na rozmowie u Wielkiego Brata. Potem przeniosła się w inny wymiar. Nie wnikaliśmy w jakim jest wymiarze. Zgarneliśmy go z podłogi żeby […]

Jedyna — luty 4, 2006, 14:12

Generał przemówił ludzkim głosem…

"Beeeeeeeeeee…"
I poszedł spać.
Obserwacja:
Alkohol to najgorszy wróg programisty. Brak internetu to tragedia.