Jedyna — kwiecień 18, 2008, 08:13

Przesrane ;)

Wczoraj podłoga pod nogami zadrżała i dotarło do mnie, że sen przyjdzie z wielkim oporem. Nasz sąsiad jak zwykle włączył swój wspaniały sprzęt i już wiedziałam że szykuje się u niego imprezka.

Wiedziałam też, że bajeruje nowe dziewczynki skłonne ulec czarowi. Ta sama muzyka, te same wypowiadane zdania. Koncert Madonny znam już na pamięć i kwestie wypowiadane między różnymi piosenkami też znam. Noc zapowiadała się nieciekawie.

Enter szybko usnął, Mały trochę walczył, ale też dał się porwać w objęcia Morfeusza. a ja siedziałam i starałam się nie słyszeć za dużo. Udało mi się przysnąć, a tu krzyk Małego postawił mnie na nogi. Jak każdej nocy przewinęłam Tymka, zasiadłam z nim w fotelu i zaczęłam karmić. Świat budził się do życia. A ja poczułam coś ciepłego na nodze. Zignorowałam ten fakt. Ciepło zaczęło przesuwać się i to szybko. Mały oczy miał wlepione we mnie i się uśmiechał. Ręką przeleciałam po nodze i już wiedziałam, że kupa Tymka wyleciała z pieluchy. Obudziłam Entera, który zaspany pojawił się w drzwiach.

  • Kochany, zobacz jaką Twój syn piękną kupę zrobił.

Enter miał odruch wymiotny.

Dzien się jeszcze nie zaczął, a tu już przesrane…

Jedyna — marzec 5, 2008, 14:17

Chodzi mi po głowie…

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Jedyna — luty 9, 2008, 12:10

Wyprawa

Byliśmy w Warszawce trochę przed czasem.Enter zabrał mnie na romantyczny spacer podziemiami. Usłyszałam nawet komplement:

- Kochanie, masz ładną dupinę.
- Przecież jej nie widzisz.
- Ale widzę inne..

Przemilczałam. Czas się kończył i nasze stopy potupały do Kinoteki. A tam, w ciemnej sali trochę osób ubranych w ciemne szatki czekało na rozdanie nagród i wyróżnień.

W mojej głowie panował spokój. Patrzyłam się na sztalugi i mówiłam Enterowi jak się nazywają i czy są dobre. Enter znudzony bawił się telefonem. Później zaczęłam się zastanawiać dlaczego ludzie w tym i ja zakładają na siebie rzeczy czarne albo szare, ale żadnej sensownej odpowiedzi nie znalazłam.

Zajęłam drugie miejsce. Dostałam dyplom, prezent z dużym wyświetlaczem i masą przycisków oraz ołówek zawijas, któremu odpadła gumka w pociągu.

Były zdjęcia, gratulacje…

Nie mam przemyśleń co do całej gali. Nie miałam czasu na myślenie. Szybki powrót do domku, nakarmienie małego z dystrybutora mlecznego. Normalność albo rzeczywistość.

A wieczorem pogłaskałam Mańka i powiedziałam mu do ucha, że ma fajną pańcie, na co ziewnął znudzony. Poszłam sprawdzić czy Tymek spi i jemu też powiedziałam, że ma być dumny z mamy. Usiadłam na łóżku, przeciągnęłam się i poszłam spać.

Dziękuje za głosy…

Jedyna — styczeń 25, 2008, 14:08

Nasz syn jest legalny

W mojej głowie jest bałagan, wiem że to jest normalne i przejdzie, ale bycie wściekłą krową nie jest miłe, a najgorsze jest to, że trzeba będzie się tak ze mną męczyć jeszcze przez jakiś czas.

Gdy przychodzi chwila opamiętania to patrzę się na Entera i współczuje mu.

Wczoraj stwierdziłam, że biurokracja czeka również na tego małego człowieka, który jest podobny do Entera - a może inaczej - ta biurokracja nie czeka spokojnie tylko otwiera swoją paszczę. Załatwianie przychodni, aktu urodzenia jakiegoś numeru jest straszne.

Dzisiaj wybraliśmy się do Urzędu Stanu Cywilnego. Musieliśmy iść razem, bo Enter musiał przyznać się do dziecka. Wchodzimy i na ladzie były trzy stanowiska bez okienek: odpisy, urodzenia, zgony.

W urodzeniach nikogo nie było i poprosiła nas pani od zgonów. Zaczyna się. Tymon szybko został wpisany do jakiejś księgi i stał się legalny. Enter usiał wykonać parę podpisów i mały Tymon został wciągnięty w trybiki tego naszego dziwnego życia. Czekamy teraz na PESEL dla małego.

Nasz Manio znosi dzielnie zmiany - gdy Mały płacze przynosi mu swoją zabawkę. Gdy Enter przewija, siedzi z nami w pokoiku i się patrzy. Czasami płacz jest straszny, jakby świat się miał zakończyć, wtedy Maniek szczeka, ale jeśli szczekanie nie przynosi rezultatu ucieka do siebie…

Wczoraj Enter, po powrocie z pracy wszedł do Tymona i powiedział mu:

- Twoja stara ma Linuksa!

Jedyna — styczeń 18, 2008, 12:25

Zagłosuj na mnie w konkursie :)

Biorę udział w konkursie na Blogera Roku - i nieśmiało proszę o Wasz głos  ;)

zaglosuj_blog_2007.png

Jedyna — styczeń 8, 2008, 03:45

Syn programisty

Tymon Tadeusz Koziarek

Jedyna — grudzień 14, 2007, 11:21

Dziwy

Tydzień można zaliczyć do tych dziwnych jako i ja jestem dziwna.

Oto kilka przykładów:

Dziwność pierwsza

Poszłam wieczorem z Maniem na spacer. Maniek jest małym czarnym głupkiem i robi kupę opierając się tylnymi łapami o drzewo.

Czasami macha łapą, jakby chciał przyspieszyć proces kupczenia. Ja widząc to tylko się uśmiecham. Następna dziwną cechą Mania, a raczej jego zdolnością jest sikanie po futrze. Maniek biegnie i sika. Zwykle strumień pada na futro i śmierdzi.

Tego wieczoru rozbawiona kupą drzewną postanowiłam zaufać i spuściłam naszego czarnucha ze smyczy. Był grzeczny, do momentu kiedy zobaczył psa. Wtedy krzyki nie pomogły i pobiegł. Stanęłam jak wryta, było ciemno i nie widziałam czarnucha, a po głowie jak szalone ganiały wizje:

Wizja pierwsza:

Maniek ucieka i błąka się, po moim dziwnym miesicie i umiera pogryziony przez inne psy

Wizja druga:

Mój kochany Manio je ze śmietników i zostaje potrącony samochodem prowadzonym przez debila, który prowadzi swoje autko i sprawia mu przyjemność przyspieszanie, gdy jakieś zwierzątko jest na ulicy.

Wizja trzecia:

Mania łapią dziwni ludzie, którzy są pijani lub napaleni i obrzucają go kamieniami, albo łapią go i podpalają mu ogon dla zabawy lub kopią jak piłkę aż zdycha.

Postanowiłam biec, żeby nie stracić go z oczu. Po kilku minutach złapałam go i dostał lanie. A było to bardzo trudne, bo ja nie potrafię go bić. Ale wizje tego, co może się wydarzyć były straszne.

Dziwność druga

Malowanie mieszkania przez Patyka i Entera.

Myślałam, że będzie gorzej a tu miłe zaskoczenie - wyszło im. Enter nie pęka…

Dziwność trzecia

Dziś jestem zmęczona. Przyszedł czas sprzątania, a mi się leń włączył, chociaż gdzie tu dziwność?

Jedyna — listopad 29, 2007, 14:04

Poimprezowo

Była sobie impreza urodzinowa Entera, było całkiem miło, ale przyszedł dzień sprzątania po imprezie, która odbyła się w mikrodomku nad jeziorem u Czerwonej Strzały. Mnie ogarnęło lenistwo i zastanawiałam się, jak wykręcić się ze zmywania.

Poszło łatwo.

  • Kochany, a co byś powiedział, gdybyś poszedł do Czerwonej Strzały sam?
  • No nie wiem.
  • Może spotkasz się z chłopakami pomogą Ci, a jak wszystko zrobisz pogracie w pokerka?
  • No zobaczymy.

Nie czekałam długo. Enter umówił się z kolegami w ciągu pięciu minut. Zabrali go do samochodu i pojechał posprzątać z uśmiechem na ustach.

A ja wreszcie miałam czas na leniuchowanie, aż zmęczona leniuchowaniem usnęłam. Maniek ma to do siebie, że jak Entera nie ma, to zmienia się w pilnującego psa. Cały czas czuwa, a na każdy drobny dźwięk dobiegający z dworu zaczyna szczekać. Nie jak szczeniak, tylko jak pies gotowy rzucić się natychmiast do obrony swojej pańci.

Obudził mnie i wiedziałam, że ktoś jest za drzwiami. Na zegarze dawno po północy. Patrzę się przez przyjaciela judasza i widze, że Enter ledwo stoi, uśmiecha się i macha łapkami. Otworzyłam i wtoczył się do domku. Potok słów wyrwał mu się z ust i nie obyło się bez komplementowania i zachwycania się mną i moim zaspanym wyglądem. Marzyłam tylko o spaniu, a on chciał film oglądać, gadać jakby nie mógł znaleźć innego momentu.

  • Kochany posprzątałeś ?
  • Tak, umyłem cztery szklanki
  • Na pewno posprzątałeś butelki pełne co zostały?
  • Tak, opróżniłem…

Odprowadziłam go do łóżka i czekałam aż przestanie chrapać…

Jedyna — listopad 12, 2007, 17:37

Noc koszmarów

Obudziłam się w nocy. Enter gwałtownie usiadł i stwierdził, że na stoliku obok łóżka siedzi Maniek i sika. Chciałam mu zadawać pytania, powkręcać go trochę, ale zrobiło mi się go szkoda.
Pomogłam mu się położyć, przykryłam i był spokój. Później Maniek zaczął piszczeć - wstałam, obudziłam go i poszłam spać.

Jedyne co mi przyszło do głowy to to, że mamy noc koszmarków. Rano miałam jedno oko otwarte i obserwowałam przestrzeń. Nagle do moich sennych nozdrzy dobiegł silny zapach perfum. Pomyślałam, że to dziwne bo Enter nie używa aż tak dużej dawki perfum do pracy. Ale nie było to takie dziwne, bo moje drugie oko nadal było zamknięte. Później dobiegl do mnie drugi zapach - tym razem słodki zapach jakiś owoców. Zaczęłam zastanawiać się po co mu krem. Otworzyłam oko i usiadłam. Przyszedł Enter wystrojony i powiedział:

  • Pa
  • Pa

Moje piękne ciało rzuciło się na łóżko, a roztargane włosy znalazły swoje ukojenie na podusi. Maniek nie odprowadził pana do wyjścia. W zwolnionym tempie dotarła do mnie myśl, że zobaczę Entera o 21, bo piszę z kimś prace do szkoły. Zapowiada się długi dzień..

Jedyna — październik 26, 2007, 18:37

Jak poznałam Entera (cz. I)

Entera poznałam 25 kg temu (u niego, nie u mnie). Daty nie pamiętam - nie mamy żadnej daty początkowej.

Poznaliśmy się na koncercie T.Love - był umówiony z moja koleżanką. Bardzo mnie zadziwił - może tym, że miał coś do powiedzenia. Po pewnym czasie podstępem wzięłam od tejże koleżanki jego numer telefonu i chciałam z nim pogadać. Takim oto sposobem rozmawiamy ze sobą już dobrych parę lat.

Nie wiem, kiedy zaczęliśmy się na dobre spotykać i nie wiem dlaczego on chciał się spotykać ze mną - tak naprawdę wolę nie wiedzieć. Byli ludzie, którzy odradzali mu spotykania się ze mną, a do mnie się uśmiechali (nadal to robią). Byli też tacy, którzy mi o to głowę suszyli. Ale byliśmy razem.

Nie mamy żadnych przerw w związku. Enter akceptuje mnie, a ja akceptuję jego.

Więcej nie napiszę, bo nie pamietam. Za grzechy wyznane i zapomniane bardzo żałuję i chyba rymuję…

Postanawiam poprawę i wszystkim współczuję.