panelarrow

24 marca 2015
Komentarze: 2

Obudziły mnie promienie słońca…

Obudziły mnie promienie słońca. Zaczęły tańcować na mojej twarzy w takt nieznanej mi muzyki. Otworzyłam jedno oko. Ogarnęłam spojrzeniem łóżko.
Byłam sama.

– Mężu gdzie jesteś?
– Tu jestem. jestem zajęty.
– Mężu, przytul mnie..
– Nie mogę, jestem zajęty!

Czym może być zajęty mąż Enter Wielki na sofie w naszym drugim pokoju o godzinie 6 rano? Co może być tak pilne? A mówił, że kocha…

Wstałam, idę do pokoju, a tam na sofie siedzi On z uśmiechem od ucha do ucha. Przed nim na stoliku leży to cienkie coś zwane laptopem. Patrzy się na mnie jakbym przyłapała go na jakieś zabawie.

– Czemu nie jesteś w łóżku?
– Bo widzisz kochanie, jak śpisz to masz nogę zgiętą w kolanie, ta twoja noga opada, wali mnie w plecy i się budzę.
– A nie pomyślałeś, że to z miłości?
– Nie.

Marszczę czoło, żeby wyglądać groźnie…

– Co robisz?
– Kupuję tablet!
– Dlaczego?
– Sprawdziłem wszystko, co miałem sprawdzić, a tu mi wiadomość na FB wyskakuje, że jest wspaniała oferta. To korzystam.

9 października 2014
Komentarze: 3

Mecz

Enter postanowił iść na mecz koszykówki. Ja nie jestem fanem sportu, ale przekonała mnie perspektywa widoku facetów w gatkach biegających za piłką, chociaż widzę codziennie jednego faceta w gatkach biegającego po mieszkaniu z przytwierdzoną piłką do żeber.

Nigdy nie byłam na meczu…

Enter w drodze na mecz opowiedział mi wszystko co powinnam wiedzieć. Było sympatycznie, trochę znajomych. Okrzyki, przekleństwa, wstawanie, narzekanie na sędziego, wysportowani mężczyźni, kawa… której mąż mi nie kupił.

Siedzę sobie, obserwuję i nasłuchuję, co nie było łatwe z powodu tumultu i złego nagłośnienia. Na przeciwnych trybunach siedzieli wierni fani. Legioniści, a obok kibice z Pruszkowa. Słuchałam ich okrzyków i do moich uszu dobiegł tekst: na parterze! (tak krzyczeli kibice Pruszkowa). Zastanawiam się o co chodzi..

Pukam w ramie Entera i zawstydzona się pytam:
– Dlaczego krzyczą „Na parterze”?

Enter odpowiada:

– Jedni krzyczą cześć i chwała, a drudzy bohaterom :)

Podsumowując:

– Koszykarze ładnie się poruszali za piłeczką.
– Mężu, wybacz mi głuchotę. A może ją wykorzystuj?

IMG_3470

7 maja 2014
Komentarze: 7

Czarne oczy

Miesiąc temu Enter stwierdził, że Maniek (nasz czarny pies) jest upośledzony. Tak mnie tym wkurzał, że postanowiłam udowodnić, że Maniek nie jest upośledzony. Poszłam do weterynarza, który skierował mnie do psiego okulisty.

Ledwo doszłam do psiej przychodni, a tu mi ze złości pojawia się piana na ustach – 15 minut opóźnienia na dzień dobry. Zaczyna mi przebiegać przez głowę myśl: dlaczego w tym chorym kraju nikt nie szanuje mojego czasu.
Opóźnienie wizyty wyniosło 30 minut. Wchodzimy z Mańkiem, który jak zwykle zaczyna skakać, piszczeć, szczekać…

Pani do mnie:

– Maniek to labrador?
– Maniek miał być labradorem…
– Co się dzieje?
– Maniek ma kłopot, wpada na przedmioty… i ogólnie mój mąż uważa, że jest upośledzony.

Pani wybucha śmiechem, siada na krześle i zaczyna myśleć. Po chwili gwałtownie wstaje i przystępuje do badania mówiąc, że po przeprowadzonych testach porozmawiamy.

Po przeprowadzonym badaniu pani weterynarz odzywa się:
– Mam kilka wiadomości:
– Maniek nie jest upośledzony, Maniek ślepnie bo ma wadę genetyczną typową dla labradora.

Trochę załamana wróciłam do domu. Chciałam wyrzucić z siebie serię brzydkich słów , ale jestem mamą, więc nie wypada. Pomyślałam sobie, że dam radę. Najlepszym podejściem do czegoś co jest nieuchronne jest dystans i uśmiech.

Takim to sposobem, gdy maniek stoi na balkonie a Enter się pyta:

– Co robi Maniek?

Odpowiadam zgodnie z prawdą:

– z ufnością patrzy w przyszłość… albo patrzy na suczki.

Podsumowując:

1.Może to wszystko jest smutne, ale da się żyć z prawie ślepym psem, choć trochę się życie zmienia.
2.Udowodniłam, że Maniek nie jest upośledzony. Enter bardziej życzliwym okiem na niego patrzy.

MAniek

21 listopada 2013
Komentarze: 3

Stracony

W mojej głowie zakodowana jest informacja: „prezenty urodzinowe – są to drobiazgi, które się przydają, ale nie są drogie”.

Mózg mojego Entera jest… aż brakuje mi słów.

Czytaj dalej

11 października 2013
Komentarze: 11

Witam ponownie!

Witam po długiej przerwie.

Będę próbowała napisać o tym co się działo przez te kilka lat, gdy nie pisałam i również o tym co dzieje się teraz.

Zapraszam.

30 października 2009
Komentarze: 38

Zmiany

Jak przystało na kobietę uległam podszeptom szatana i wyszłam za mąż.

Noc poślubną Enter spędził z psem i jak znam życie nie wiele z tego pamięta. Ja jak przystało na żonę nie wnikam.

Ulubioną zabawą Entera stała się zabawa w patologię. Zwykle zaczyna się bawic na dworze w parku. Idziemy sobie z Tymonem,  Enter przystaje, patrzy się czy idzie jakaś pani starsza do Kościoła i zaczyna. Staje przede mną, żeby pani X nie widziała mnie tylko jego plecy albo ustawia się lekko za drzewem i klaszcze w dłonie, po czym krzyczy:

– Nie bij mnie. Obiecałaś!

Znowu klaszcze…

– To boli, przepraszam, że nie pozmywałem… przepraszam…

Wtedy pani X przystaje i się patrzy, a czasami jak słońce świeci zasłania ręką oczy od promieni żeby lepiej widzieć.

A Enter się śmieje, a ja nie wiem gdzie się schować.

Kolejną zabawką Entera stały się klawisze, które zakupił sobie jako prezent ślubny. Podpina je do komputera i gra.

Bywały dni kiedy Tymon wyciągał swoje klawisze i grał razem z nim, albo tańczył. Ale pewnego dnia jakiś dźwięk mu nie odpowiadał i rozwalił swoje pianinko o podłogę. Enter jeszcze tego nie robi.

A ja głupia myślałam, że po ślubie będzie normalnie.

Podsumowując:

Enter w ramach ewolucji odchodzi pomału od komputera.

30 stycznia 2009
Komentarze: 22

W dobie kryzysu ;)

Któregoś dnia, przy naszym wspólnym śniadaniu rzuciłam nieśmiało, że może coś z tym kryzysem zrobimy.

Wpadłam na pomysł, że napiszemy bloga i spróbujemy opisać czy można przeżyć za 500zł miesięcznie (chodzi tylko o jedzenie dla nas). Przedstawiłam Enterowi zalety tego eksperymentu i co na takiej stronie chciałabym żeby było, bo nauczyłam się już, że nie wolno rzucać pomysłów programiście nie tłumacząc mu dokładnie o co chodzi i jak ma to wyglądać.

Potrzebny był jeszcze taki szczególny haczyk i rzuciłam:

  • Schudniesz!

Enter miał dobry humor, a więc szybko pojawił się uśmiech na twarzy i zaczął snuć własną wersję. A ja ucieszyłam się że łyknął przynętę.

Tak powstał kolejny blog. :)

Dziś rano znowu rozmowa zahaczyła o kryzys i nie chcąc już o tym słyszeć rzuciłam:

  • Zapłodnij mnie
  • W dobie kryzysu kochanie nie mogę

Na mojej twarzy nie pojawił się ani grymas, ani uśmiech – dalej oglądałam wiadomości i dalej zaczęliśmy rozmawiać o kryzysie.

Podsumowanie:

Czasami rzucam haczyk bez przynęty. A może wszystkiemu winny jest kryzys.

Chodzi mi po głowie:
http://ewaaa1.wrzuta.pl/audio/rL39hGbL5L/

6 stycznia 2009
Komentarze: 18

Śliska sprawa

Któregoś pięknego poranka Enter zjadł zupę pomidorową zrobioną przez Babcię. Babcia powinna dostać medal, ale niestety nie ma konkursów na pomidorówkę.
Enter zjadł ze smakiem, oblizał łyżkę, poklepał się po brzuchu, zasiadł w fotelu, który krzyczał, że ma dość i chce na emeryturę. Siedział i błędnym wzrokiem uprawiał pilotomanię, aż nagle z Okolic Tyłeczkowych Tyma wydobył się głośny dźwięk, a zaraz za tym dziwnym odgłosem doleciał do naszych nozdrzy przykry zapach.

Enter miał za zadanie zabawiać Tyma i trzymać go za ręce i nogi a ja miałam zająć się brudną i śmierdzącą sprawą., ale niestety zobaczył, poczuł i pobiegł do łazienki szczekając. Zrobiłam wszystko sama. Enter przyszedł po 10 minutach obejmowania kibelka i sprzątania. A ja przez cały dzień mówiłam:

  • Kochany na ścianie jest makaron.
  • Jedyna, już go zabieram

  • Kochanie pomidorówki trochę na podłodze
  • Jedyna już sprzątam

Nocowałam u Babci i wczesnym rankiem zadzwonił Enter. Myślałam, że coś się stało. Koniec świata o którym nie wiem, pękło coś lub się zarwało.

  • Słucham
  • Kochana…

… tu głosik staje się przemiły, a ja w duchu myślę, że będzie jak w kiepskim melodramacie i usłyszę: kochanie w nocy nie spałem, bo oczyma wyobraźni szukałem Twojego ciała. Tęsknię za Tobą i przychodź szybko, abym mógł zobaczyć Twoją śliczną buzię. Ale szybko przestałam myśleć o melodramacie:

  • Kochana, Maniek tak tęsknił, że zwymiotował.
  • i…
  • Nie daję rady posprzątać i nie wiem co zrobić.
  • Zostaw i wyjdź z pokoju, jak wrócę to posprzątam.
  • Dobrze.
  • Chcesz coś jeszcze mi powiedzieć?
  • Nie, idę się myć.

Myślałam że Enter w końcu przywyknie do widoku kupy i jej zapachu, do widoku wymiocin Mańka i ich kształtów. Ale jak zwykle myliłam się.
A tak naprawdę poddaję się po 11 miesiącach prób. Niezbadany jest umysł programisty. A co gorsze czasami przekonując programistę do własnych prawd i mitów taka osoba mała drobna jak ja przegrywa.