Zmiany
Jak przystało na kobietę uległam podszeptom szatana i wyszłam za mąż.
Noc poślubną Enter spędził z psem i jak znam życie nie wiele z tego pamięta. Ja jak przystało na żonę nie wnikam.
Ulubioną zabawą Entera stała się zabawa w patologię. Zwykle zaczyna się bawic na dworze w parku. Idziemy sobie z Tymonem, Enter przystaje, patrzy się czy idzie jakaś pani starsza do Kościoła i zaczyna. Staje przede mną, żeby pani X nie widziała mnie tylko jego plecy albo ustawia się lekko za drzewem i klaszcze w dłonie, po czym krzyczy:
- Nie bij mnie. Obiecałaś!
Znowu klaszcze…
- To boli, przepraszam, że nie pozmywałem… przepraszam…
Wtedy pani X przystaje i się patrzy, a czasami jak słońce świeci zasłania ręką oczy od promieni żeby lepiej widzieć.
A Enter się śmieje, a ja nie wiem gdzie się schować.
Kolejną zabawką Entera stały się klawisze, które zakupił sobie jako prezent ślubny. Podpina je do komputera i gra.
Bywały dni kiedy Tymon wyciągał swoje klawisze i grał razem z nim, albo tańczył. Ale pewnego dnia jakiś dźwięk mu nie odpowiadał i rozwalił swoje pianinko o podłogę. Enter jeszcze tego nie robi.
A ja głupia myślałam, że po ślubie będzie normalnie.
Podsumowując:
Enter w ramach ewolucji odchodzi pomału od komputera.
