Przesrane ;)
Wczoraj podłoga pod nogami zadrżała i dotarło do mnie, że sen przyjdzie z wielkim oporem. Nasz sąsiad jak zwykle włączył swój wspaniały sprzęt i już wiedziałam że szykuje się u niego imprezka.
Wiedziałam też, że bajeruje nowe dziewczynki skłonne ulec czarowi. Ta sama muzyka, te same wypowiadane zdania. Koncert Madonny znam już na pamięć i kwestie wypowiadane między różnymi piosenkami też znam. Noc zapowiadała się nieciekawie.
Enter szybko usnął, Mały trochę walczył, ale też dał się porwać w objęcia Morfeusza. a ja siedziałam i starałam się nie słyszeć za dużo. Udało mi się przysnąć, a tu krzyk Małego postawił mnie na nogi. Jak każdej nocy przewinęłam Tymka, zasiadłam z nim w fotelu i zaczęłam karmić. Świat budził się do życia. A ja poczułam coś ciepłego na nodze. Zignorowałam ten fakt. Ciepło zaczęło przesuwać się i to szybko. Mały oczy miał wlepione we mnie i się uśmiechał. Ręką przeleciałam po nodze i już wiedziałam, że kupa Tymka wyleciała z pieluchy. Obudziłam Entera, który zaspany pojawił się w drzwiach.
- Kochany, zobacz jaką Twój syn piękną kupę zrobił.
Enter miał odruch wymiotny.
Dzien się jeszcze nie zaczął, a tu już przesrane…
Jak to powiedział Forrest Gump
“Shit happends” 
Ha! Życie, ot co. Najważniejsze, że Tymkowi ulżyło.
Shit doesn’t just happen… it takes time, it takes effort…
Pozdrawiam:)
Ta jest. Przesrane. Życie po prostu, życie.
Aż chciało by się z innego klasyka “z dwojga złego lepiej tą stroną.”
hehehe
Fuuuu…
W klasyku była to ta druga strona ;P
Najlepsze są dwa ostatnie zdania - krótkie i treściwe


A Tymkowi niech wyjdzie (w zasadzie to już “wyszło”) na zdrowie
Pozdrawiam