Jedyna — Październik 3, 2006, 16:10

Stolica kupą pachnąca

Miałam pojechać do Warszawy po towar do sklepiku. Spóźniłam się na jeden pociąg, bo zatrzymała mnie kanapka, której całkowicie nie mogłam się oprzeć.  Pomyślałam – niech jedzie beze mnie, poczekam. 

Wyprawa miała być inna – miałam wysiąść na terenach całkowicie mi obcych. Nie spieszyłam się. Wsadziłam słuchaweczki w moje piękne uszy i postanowiłam słuchać głośno muzyki,  niczym się nie przejmować i niczemu sie nie dziwić. Zaczęło się w SKM.

Usiadła jakaś Pani na przeciwko i się patrzy jakbym dziecko jej zabiła. Ale co tam, niech też posłucha muzyki.  Zaczełam ją ignorować.  Póżniej usiadla następna Pani z gazetą i zaczęłam czytać jej przez ramie.  Ale zorientowała się i  schowała gazetę. 

Wysiadłam i stwierdziałam że świat śmierdzi kupą. Wsiadłam w autobus, usiadłam, a obok mnie jakiś siedział starszy Pan. Zaczęło się. Muzyka nie pomagała mi. Spojrzałam się na tego Pana i chiałam powiedzieć: papieru w domu nie ma!? Bo jak to jest że śmierdzi kupą? Albo nie umył niewytartego zadka,  albo przed wyjściem  zrobił kupę i nie wytarł, bo nie miał papieru albo część przylgnęła do zadka, siedzi w cieple i śmierdzi.  Ale dlaczego usiadł przy mnie – tego pojąć nie mogłam.

Wysiadłam z ulgą. Załatwiłam wszystkie sprawy, ale ta Stolica nadal kupą pachniała. Zasrany świat. Coś mnie tknęło spojrzałam się na buty. Całe. Spojrzałam się na podeszwy swoich pięknych bucików i ujrzałam dorodną, jasnobrązową kupę. Zaliczałam wszystkie kałuże, wszystkie krawężniki. Ale autobus już podjechał i niewyczyszczony but mój przekroczył próg autobusu. Usiadłam obok otwartego okna i było mi głupio.

17 komentarzy »

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

  1. komentarz by Oskar Krawczyk @ Październik 3, 2006, 17:02

    Jedyna, zaraz będziesz musiała tłumaczyć mojemu szefowi dlaczego tak głupkowato szzczerze zęby do monitora… Ale wracając do przygody to pocieszam że statystycznie rzecz biorąc nie byłaś jedyną osobą z butem zanurzonym w dorodnej kupie.

  2. komentarz by shqvarny @ Październik 3, 2006, 18:18

    gorzej jak cały dzień czuć woń odchodów, ale to nie przez nas… to jest w-wa :]

  3. komentarz by papalka @ Październik 3, 2006, 20:08

    Mówią, że to na szczęście i na pieniądze jak się wdepnie. Hmm… Albo jak coś nasra na kogos? Nie wiem…

  4. komentarz by Luke Mica @ Październik 3, 2006, 20:18

    mi dzisiaj ptak naznaczył przednią szybę samochodu podczas jazdy. czyli wszystko będzie super :)

  5. komentarz by czerwona strzała @ Październik 3, 2006, 21:49

    długo czekałem i…
    niestety cienizna, spodzewałem sie czegos grubszego, mocniejszego…
    może… może coś w stylu „różowae lata siedemdziesiąte” :P

  6. komentarz by tym0n @ Październik 4, 2006, 10:34

    Zawiozłaś czyjąś kupę do stolicy? Śmierdząca sprawa. ;)

  7. komentarz by Thinker @ Październik 4, 2006, 19:54

    niezle jak zwykle ;] w szczegolnosci ostatni akapit :D

  8. komentarz by anetka @ Październik 6, 2006, 16:20

    Dlaczego „kupą pachnąca”? Kupa śmierdzi przecież…

  9. komentarz by aardvark @ Październik 7, 2006, 17:52

    Jedyna, czy ty nie masz przypadkiem jakiejś obsesji na punkcie kup?

  10. komentarz by wielokropek @ Październik 8, 2006, 12:35

    Ciekawe co jadło to stworzenie, którego kupa znalazła się na Twoim obuwiu…

  11. komentarz by pc @ Październik 10, 2006, 16:21

    ale zonk, a Ty podejrzewałaś biednego staruszka! ;)

  12. komentarz by Jolka @ Październik 12, 2006, 23:08

    Heh, wczoraj mój pies pachniał kupą.. Z tym, że ja od razu go okąpałam :)

  13. komentarz by aardvark @ Październik 13, 2006, 01:34

    Następna.. (;

  14. komentarz by Agressiva @ Październik 14, 2006, 00:53

    Skąd ja to znam… nie lubię przez to warszawki, wysiadasz i czujesz ten „aromat”… trzymam się z daleka tego miasta ;)
    Pozdrówka, zapraszam do siebie ;)

  15. komentarz by kmh @ Październik 15, 2006, 19:19

    Kiedys jadac pulawska na koncert wsiadl do mojego autobusu jakis smieciowy dziadek, Halabala Wysypisk. Brudny, zapuszczony, ewidentnie smierdzacy gownem. To co zapamietalem po latach, to oczy zastygle w jakims niesamowitym przerazeniu. facet mial pewnie z 50 lat, a oczy dziecka. No i smierdzial tak, ze niemal wszyscy wyszli na najblizszym przystanku.

    hm

    srednia anegdotka:)
    pozdr

  16. komentarz by Motyl N @ Październik 25, 2006, 08:31

    Slicznie przeszlas od kanapki do kupy. Mistrzostwo swiata.
    A dla mnie stolica i tak pachnie kupa, nawet jak nic pod podeszwami nie mam. Uprzedzona jestem.

  17. komentarz by Galileusz @ Październik 27, 2006, 00:03

    Napisane jest „Widzisz źdźbło w cudzym w oku a belki u siebie znaleźć nie możesz” ;P Ciekawe co by było, gdybyś na dziadka nakrzyczała :D

Dodaj komentarz

Line and paragraph breaks automatic, e-mail address never displayed, HTML allowed: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>