Jedyna — sierpień 10, 2005, 00:01

Czasami programista jest opiekuńczy. Dziwne, co?

Byliśmy nad morzem. Generał Enter kupił kompot z prądem i poszliśmy na plażę. Opalałam się, wypiłam dwie szklanki kompotu, pływałam, poźniej położyłam się. Dostałam udaru, choroby lokomocyjnej. Morze jak ekspres z Warszawy do Gdyni, który dudnił i dudnił. Dostałam skrętu jelit, wczesnego porodu, wszystkiego co najgorsze. Widziałam czarny tunel, a na końcu tunelu było niebieskie światło - okazało sie, że to parawan.

Wypluwałam jelito i usłyszałam:

  • Jedyna co ci jest?
  • Nic. Rodzę.
  • To mamy to już za sobą…

Wyplułam wątrobę. Usłyszałam:

  • Nie na kocyk Jedyna. Może kawy?

Wyplułam serce. A potem pustka. Myślę, ale on mnie kocha, został ze mną. Otwieram jedno oko.

NIE WIERZĘ! Otwieram drugie i widzę jak generał czyta książkę.

  • Kochany dlaczego siedzisz przy mnie?
  • Chciałem  poczytać książkę w spokoju.

Smutna zabrałam swoje zabawki i poszłam sobie spać.

Obserwacje:

Programista nigdy nie robi nic tak po prostu. Musi widzieć w tym swój ukryty cel.
Dla przykładu:

  • Generale dlaczego nie chcesz ze mną iść na spacer?
  • Byłem wczoraj.
  • Gdzie?
  • Poszliśmy do bankomatu. Całe 10 minut. To i tak długo.
  • To ja zrobię kanapki…  

Objaśnienia:

  • kompot z prądem - wino SANGRIA 1,5L.
  • udar mózgu, poród - kolejne etapy pijackiej śmierci
  • zabranie zabawek - strzelenie focha i odmaszerowanie w bliżej nieokreślonym kierunku.

Brak komentarzy »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>