Jedyna — styczeń 25, 2007, 22:19

Lekko jak świnia…

Część 1

Czerwona Strzała mieszka w akwarium. Duże okna - taki domek z widokiem na sosnę. Zaprosił nas na  zwiedzanie swojej posiadłości. Było miło. Nagle z rozmowy o czymś abstrakcyjnym nasi znajomi przeszli na rozmowę o naszym lenistwie. Bo wszyscy wiedzą, a jak nie wiedzą to się dowiedzą, że mamy lenia w tyłku.

Nie mamy czasu zapisać się na kurs prawa jazdy. Zawsze jest jakaś wymówka. Generał nie ma czasu, bo ma dużo pracy, a ja nigdy nie mam kasy.  Znajomi, żeby nam pomóc założyli się z Enterem. Mieliśmy tydzień na zapisanie się na kurs, a jak nie to musielibyśmy kupić wymyślony przez nich alkohol.

Wszystko było dobrze. Stwierdziłam, że upili sie i nie pamiętają. Zakład z głowy.
 
Żyłam z tym przeświadczeniem do czwartku - w czwartek przyjechał Strzała i przypomniał nam o zakładzie. Został tylko jeden dzień. Padło na mnie. Rachunek był prosty - trzeba wydać na alkohol tyle co na pierwszą ratę. Poszłam się zapisać.
 
W okienku siedziała zmęczona pani o dziwnym, znudzonym spojrzeniu. W swoim zmęczeniu była miła i pomogła mi wypełnić poprawnie wniosek. Dałam go jej do rąk i czekałam na zaświadczenie. Nie dostałam. Maszyna w mojej główce zaczęła podnosić obroty, uszami poszedł mi niewidoczny dym.

  • Proszę pani, czy mogę dostać jakieś zaświadczenie, że zapisałam się na kurs?
  • Nie wydajemy takich zaświadczeń.
  • Ale ja bardzo Panią proszę…
  • Po co takie zaświadczenie?
  • Do pracy mi potrzebne. Mam bardzo surowego szefa i nie uwierzy mi na słowo. Jak nie będę miała zaświadczenia, to nie mam po co iść jutro do pracy. Wie pani jak to jest z tymi szefami.
  • Spojrzała się, uśmiechnęła i poszła…

Zaświadczenie dostałam. Wyszłam z biura, rozpięłam się i poczułam się lekko jak świnia.  Zadzwoniłam do Entera:

  • Melduję wykonanie zadania!
  • Cieszę się!
  • Ale zrobiłam z Ciebie potwora…
  • Eee, to nie pierwszy raz.

Zdałam relację, a po drugiej stronie słuchawki rozległ się śmiech.

Część 2

Poszliśmy do sklepu po śmietanę. W domu okazało się, że jest przeterminowana, a nie wzięliśmy paragonu. Powiedziałam - damy radę. Schowałam śmietanę do kieszeni i poszliśmy do sklepu. Powiedziałam Enterowi, że zdobędę paragon.
 
Podchodzę do kasjerki:

  • Przepraszam Panią, ale zapomniałam paragonu, a musze rozliczyć sie z babcią. Może Pani poszukać?

Pani wyjęła paragony z kosza i szukamy, szukamy, szukamy… Złapałam nasz paragon, podziękowałam. Wyjęłam śmietanę i powiedziałam:

  • Chciałabym porozmawiać z kierownikiem sklepu…


Podsumowanie

Enter przymyka swoje lewe oko na moje podstępy.

Liczba komentarzy: 15 »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

  1. Komentarz autor skolima @ styczeń 25, 2007, 22:36

    Jedyna jesteś straszna. :-)

    Tylko proszę Cię bardzo, gdybyś miała chwilkę czasu - napraw szablon… Z racji na drobny konflikt z TPSA mam aktualnie net w wersji “tylko tekst”, a u Ciebie jest czarny na ciemnoniebieskim tle…

  2. Komentarz autor Piotr / savek @ styczeń 26, 2007, 00:45

    Genialne hehe :)

  3. Komentarz autor wojtosz @ styczeń 26, 2007, 08:56

    kto nie kombinuje - ten nie ma !
    udzielam nieoficjalnego poparcia dla stosowanych technik :)
    z drugiej strony - takie rzeczy jak wyżej opisane właściwie się nam należą. jesteś klientem: płacisz i masz prawo wymagać wymagasz. przez to, że komuś może niepodobać się zawracanie dupy i przez to ubiegamy się do podstępów.
    niestety, polska w pełnym wydaniu :(

  4. Komentarz autor papalka @ styczeń 27, 2007, 00:34

    Czasem profesjonalna ściema jest gwarancją sukcesu. Gratuluje zapały prawojazdowego. Ja póki co jestem na etapie dbania o bezpieczenstwo narodowe, dlatego na kurs nie poszłam :D Hehe, a inny plus - nie musze na imprezach dorabiać jako kierowca :P

  5. Komentarz autor Jolka @ styczeń 27, 2007, 13:11

    Heh, czyli nie tylko ja jestem wredna, i sprytnie domagam się swoich praw w różnych instytucjach .. :)

  6. Komentarz autor seker @ styczeń 27, 2007, 18:19

    Hehehehe… kombinatorykę stosowaną odstawiasz podobną do mnie ;)
    Ja dzisiaj poszłam w rajze po okolicznych sklepach poszukując mojej ulubionej pasty do zębów. Oczywiście w normalnych sklepach jej nie było. Zmuszona okrutnym losem popełzłam do supermarketu, gdzie oczywiście przy kasach kosmiczne kolejki. W wyniku czego pobrałam z półki upragniony artykuł, odliczyłam należnośc i przepchnęłam się na sam przód najkrótszej kolejki, proszac żeby stojacy tam chłopak mniei przepuścił, bo zostawiłam zupę na gazie (o męzu jej pilnującym już wspomniec nie raczyłam ;)

  7. Komentarz autor aardvark @ styczeń 28, 2007, 17:58

    Jedyna! Widzę, że wracasz zza grobu. :-) Jak świetnie móc znowu poczytać…

  8. Komentarz autor Misieksoft @ styczeń 29, 2007, 14:15

    Ale przebiegła żmijka :) Sam bym lepiej tego nie rozegrał:D

  9. Komentarz autor kozzi @ styczeń 30, 2007, 12:13

    Z tym prawkiem tez tak mam… ciagle odkladam to na pozniej, ale ta hitoryjka mnie zmotywowala :) dzieki :)

  10. Komentarz autor koras @ luty 5, 2007, 13:52

    Świetny blog. Coraz częściej zaglądam i chyba sobie subskrybuje w końcu;)

  11. Komentarz autor dunDer @ luty 14, 2007, 12:46

    O dzizas … jaka podstepna kobieta :D

  12. Komentarz autor zdzich @ czerwiec 29, 2007, 00:03

    Ks Andrzej Wołpiuk kupił sobie nową brykę. Ale gość miał farta.

  13. Komentarz autor olk @ sierpień 14, 2007, 09:19

    Fajny opis
    Pozdrawiam :)

  14. Komentarz autor wedfr @ październik 12, 2007, 15:53

    fajnz tekst pozdro

  15. Komentarz autor wedfr @ październik 12, 2007, 15:55

    pozdro

Dodaj komentarz

Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>